Dzisiaj mniej do czytania, za to więcej do oglądania. Co takiego ma w sobie papieros (oprócz nikotyny :), że pojawia się w znacznej części modowych edytoriali? Czy to kolejny must have sezonu? O nie, nie! Nie mam zamiaru namawiać kogokolwiek do rzucania się w wir nałogu. Nie będę też oceniać, czy palenie jest sexy i trendy. Każdy ma swoją opinię na ten temat, a jeżeli przy okazji zechce się nią ze mną podzielić, będę wdzięczna! Mimo wszystko muszę przyznać, że taki papierosek oraz unoszący się w powietrzu dym, nadają zdjęciu zmysłowości i tajemniczości…
Tak właśnie powracają trendy i style w modzie. Przy okazji pojawienia się Natashy Poly na okładce kwietniowego numeru Vogue Paris, udało mi się odnaleźć wydanie pisma z 2004 roku. To chyba pierwsza współpraca modelki z tym tytułem. Czy stylizacja z okładki z czymś Wam się kojarzy?
Natasha Poly na okładce Vogue Paris; Maj 2004
foto: Steven Klein
Natasha Poly na wybiegu; pokaz Jean Paul Gaultier - S/S 2010
foto: style.com
Już jest! Kwietniowe wydanie francuskiego Vogue’a! Zgodnie z zapowiedzią, na okładce pisma pojawiła się Natasha Poly. To nie pierwszy raz, kiedy modelkę spotyka takie wyróżnienie. Ostatnio mogliśmy oglądać ją na okładce wrześniowego numeru Vogue Paris w 2007 roku.
Najnowsze wydanie jeszcze nie trafiło w moje ręce, ale zakładam, że cała sesja została utrzymana w pustynnym klimacie. Jeżeli chodzi o stylizację, to obstawiam, iż boho szyk w wykonaniu Isabel Marant zdominował produkcję.
Jedna z najlepszych publikacji tego miesiąca. Zresztą cały numer militarny Vogue Paris jest godny uwagi i podziwu. Bardzo lubię do niego wracać. Wszystkie sesje mają wspólny mianownik, ale każda z nich została utrzymana w innym klimacie. Zdjęcie z zapałką jest naprawdę świetne, a to zasługa nie tylko fotografów, ale również modelki.
Vogue Paris; Marzec 2010 foto: Claudia Knoepfel & Stefan Indlekofer modelka: Anna Selezneva stylizacja: Marie Pasquier
„Balmainia” ogarnęła świat mody niedługo po tym, jak w 2006 roku Christophe Decarnin przejął kontrolę nad stylem francuskiego domu mody Balmain. Prawdziwy sukces przyniosła mu kolekcja S/S 2009, a fashionistki i celebrities pokochały jego marynarki z szerokimi ramionami - nosiły je m. in. Beyoncé, Viktoria Beckham, Gwyneth Paltrow i Rihanna. W projektach Decarnina widać było wpływ lat 80-tych, bling and rock chic, niektórzy dopatrywali się inspiracji Michaelem Jacksonem.
Pokaz S/S 2010 RTW nie budzi żadnych wątpliwości: Balmain nadal stawia na mocne wrażenia. Jego modelki są ostre i zadziorne. First face, Daria Werbowy wkroczyła na wybieg w militarnym stylu i już po pierwszym looku było jasne, że Decarnin zmienia linię frontu i odchodzi od disco lat 80-tych, jednak nadal pozostaje wierny szerokim ramionom. W tym sezonie „it’s warrior women and the military” mówi. Płaszcze oraz marynarki z metalowymi aplikacjami, artystycznie „zniszczone” t-shirty, sukienki i spodnie – to wszystko składa się na zamierzony trashy chic za niemałą cenę. Bawełniany t-shirt kosztuje bowiem około 1.500 dolarów, a ceny marynarek dochodzą nawet do kilkudziesięciu tysięcy.
Za sukcesem Decarnina stoi francuski Vogue. Ubrania i akcesoria Balmaina pojawiały się wielokrotnie na łamach magazynu, a first look z kolekcji S/S 2010 wybija sie na okładce aktualnego wydania Vogue Paris Collections. Nic w tym dziwnego, bo na wybiegu u projektanta bardziej niż gdziekolwiek panował osobisty styl Emmanuelle Alt (szefowa mody francuskiego Vogue’a), widoczny szczególnie w kombinacji spodnie-blazer.
Decarnin słynie ze swojej nieśmiałości i niechęci do pojawiania się w miejscach publicznych. Woli backstage od blasku fleszy. - Myślę, że sukces w życiu zależy w połowie od osobowości, a w połowie od talentu – mówi o nim Alt i uśmiecha się. - On posiada talent, ale jego charakter… Wiesz, jeżeli zawsze pozostajesz w cieniu i nie masz znajomości, to jest znacznie trudniej. Niektórzy mają mniej talentu, ale wychodzą i poznają ludzi…
Wydaje się, że Decarnin poznał już odpowiednich ludzi, którzy pomogli mu wejść na szczyt. I wszystko wskazuje na to, że szybko z niego nie zejdzie.
Podczas ostatniego shoppingu w Londynie miałam w ręku bluzkę w ten motyw, ozdobioną nitami na ramionach. Wyglądała trochę rockowo, edgy i przekonywała mnie długością "za pupę". Jednak jej nie kupiłam. Pomyślałam, że za dużo już tego safari w mojej szafie. Błąd!!!
Kiedy oglądam zdjęcia Carine Roitfeld z pokazów czy eventów, zawsze zwracam uwagę na to, co ma na sobie, na każdy detal (zresztą trudno o inną reakcję). Ostatnio zaintrygowała mnie płaszczem w zebrę, który nosiła podczas Couture w Paryżu. Najświeższy hit designerski - kolekcja toreb Kate Moss for Longchamp - ma też wiele wspólnego z tym wzorem. Czy zebra zacznie wypierać leoparda z królestwa zwierzęcych motywów? Coś musi być na rzeczy, bo dwie ikony mody już się z nią oswoiły.
Carine Roitfeld podczas pokazów Couture w Paryżu, styczeń 2010.